Zapukałem do pokoju, w którym musiała się znajdować. Do wszystkich innych zaglądałem i jej nie było, więc stwierdziłem, że uciec nie mogła, tylko jest w tym ostatnim pokoju.
Cisza.
Zapukałem ponowie.
Znowu to samo.
Postanowiłem wejść. Otworzyłem lekko drzwi i zobaczyłem ją siedzącą na łóżku i opartą o ścianę. Pisała coś w jakimś zeszycie. Nie podniosła nawet głowy, gdy wszedłem.
Usiadłem obok niej, a ona w tym samym momencie zamknęła swój notes.
-Co tam pisałaś? - spytałem.
-A co Cię to... - warknęła.
-Ronnie, przepraszam. Ale żeby się obrazić o to, że ktoś Cię pocałuje... No weź.. - chciałem ją objąć, lecz mnie odepchnęła.
-Zostaw mnie.. Widocznie nie należę do takich, które łatwo by uległy Twoim zalotom.
-Ej, ej, ej.. To nie tak.. - zacząłem.
-Przestań. Okay? Chcę zostać sama.. - powiedziała po czym wstała w łóżka.
-Dobra, ale Veronica.. Przepraszam i... wiedz, że ze mną możesz pogadać. Nie jedno przeszedłem w swoim życiu, myślę, że nie gorsze od Ciebie, ale jednak. - rzekłem i zacząłem kierować się do drzwi.
Wiedziałem, że tak tego nie zostawi, wypowiedziałem te słowa, bo miałem powód.
-Czekaj. Stój. Co Ty powiedziałeś? - zatrzymała mnie.
-To co słyszałaś. - odpowiedziałem.
-Ale..
-Tak Ronnie. Już wystarczająco się dowiedziałem, wtedy gdy przyjęłaś mnie na skype..
W tej samej chwili gdy to powiedziałem ona zaczęła płakać. Czyli jednak się nie przesłyszałem. To działo się naprawdę. Podszedłem do niej i przytuliłem, a ona nawet nie próbowała wyrwać się z uścisku. Wtuliła się we mnie, a ja próbowałem ją uspokoić.
-Wszystko będzie dobrze. - powiedziałem.
*ona*
To uczucie, jego usta, jego oddech, jego dotyk. To za dużo. Nigdy chyba nie polubię dotyku mężczyzny. Nie, nigdy tego nie lubiłam, nie lubię i nie polubię.
Weszłam do pokoju i od razu wyjęłam mój pamiętnik, a raczej zeszyt w którym mogłam się wyżyć. Tam jest wszystko. Moje uczucia, to co robię, to co myślę... Dosłownie wszystko.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam pisać. Wspomnienia z ostatniego razu powróciły. Ból. To było najgorsze. Codzienność była taka sztuczna. Zawsze uśmiech na twarzy, siła i zapomnienie o wszystkim. Powrót do domu był najgorszy, codziennie się bałam, chciałam uciekać, lecz to mój ojciec. Mamy już nie ma, odeszła.. Czemu mnie tak zostawiła? Chcę walczyć, lecz to jest zbyt trudne. Chcę uciekać, lecz nie mam dokąd. Chcę zapomnieć, lecz wspomnienia są silniejsze. Wiem, że do końca życia będę cierpieć. Przez niego, przez tego tyrana, przez to co mi robił i gdy wrócę do domu wiem, że znowu to mnie czeka.
Tyle razy obiecywał, że to ostatni raz, tyle raz powtarzał, że to nie boli. Czemu to jest takie trudne?
Nigdy nie miałam chłopaka, ponieważ wstydziłam się. W sumie to też bałam się dotyku innych chłopców. A teraz to.. Pierwszy raz ktoś inny niż mój tata mnie pocałował.
Z moich rozmyśleń i pisania w notesie wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi.
Po chwili znowu to usłyszałam.
Nie chciałam z nikim rozmawiać, jeśli to była Carolina to powiedziałabym jej, że męczy mnie kac, lecz osobą, która stała za drzwiami okazał się Justin.
Wszedł.
Pisałam dalej.
Usiadł obok mnie. Od razu zamknęłam zeszyt i go odłożyłam.
-Co tam pisałaś? - zapytał.
Po co w ogóle to przyszedł, nie byłam w nastroju.
-A co Cię to.. - warknęłam.
-Ronnie, przepraszam. Ale żeby się obrazić o to, że ktoś Cię pocałuje... No weź.. - próbował mnie objąć, lecz jego dotyk był dla mnie zbyt delikatny.
Poczułam się dziwnie i odepchnęłam go.
-Zostaw mnie.. Widocznie nie należę do takich, które łatwo by uległy Twoim zalotom. - próbowałam go spławić.
-Ej, ej, ej.. To nie tak.. - co on pierdoli?
-Przestań. Okay? Chcę zostać sama.. - syknęłam i wstałam w łóżka, aby się od niego oddalić.
-Dobra, ale Veronica.. Przepraszam i... wiedz, że ze mną możesz pogadać. Nie jedno przeszedłem w swoim życiu, myślę, że nie gorsze od Ciebie, ale jednak. - jego słowa wytrąciły mnie z równowagi. Na początku nic z tego nie rozumiałam. Po chwili zaczęłam uświadamiać sobie skąd on to wie.
-Czekaj. Stój. Co Ty powiedziałeś? - próbowałam go zatrzymać.
-To co słyszałaś. - powiedział.
-Ale.. - zaczęłam, ale nie musiałam kończyć, bo on zrobił to za mnie.
-Tak Ronnie. Już wystarczająco się dowiedziałem, wtedy gdy przyjęłaś mnie na skype.. - przez moment wydawało mi się, że żartuje, ale przypomniałam sobie to jak zobaczyłam, że trwała jakaś rozmowa po tym jak to się stało.
Zabrakło mi słów, nie wiedziałam co powiedzieć. Moje uczucia zrobiły to za mnie. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. W tym momencie potrzebowałam tego jak nigdy wcześniej. Wtuliłam się w niego i nadal płakałam.
-Wszystko będzie dobrze. - rzekł, ale ja i tak w to nie wierzyłam.
* * *
Długo nic nie było to jest coś na szybko. Nie mam kiedy dodawać, ponieważ nadal nie mam lapka, tzn. aktualnie poszukuję jakiegoś.. xd. Staram się dodawać gdy mam jak :))
Awwwww nareszcie coś dodałas <3
OdpowiedzUsuńświetny świetny świetny ten rozdział *_*
Ciekawe jak to wszystko dalej się potoczy, skoro Justin już wie o wszystkim i pogadał z nią o tym <3 Mam nadzieję że dzięki niemu dla Veronicy wszystko jakoś stanie się łatwiejsze, no i że będą w końcu szczęśliwą parą ;)
smutny i słodki rozdział ...;c
OdpowiedzUsuńCieszę się że coś dodałaś!! <3
Niech on jej pomoże i wgl...!
Alex
Jeejku, kiedy nowy ?!!! <3
OdpowiedzUsuń@becamelifeless możesz do mnie napisać na tt ? :D