sobota, 30 marca 2013

Rozdział 1.

Siedziałem na lekcji, gdy dostałem sms'a.
"Ta nowa jest całkiem spoko, tylko trochę sztywna." - nadawca "Cali"
Spojrzałem na nauczycielkę. Była zajęta tłumaczeniem czegoś co kompletnie nie wchodziło mi do głowy. Nie słuchałem jej, tak jak przed poprzednie lata. To może dlatego miałem dwóje z matmy? A z resztą co mnie to, przecież to tylko matematyka.
Wyjąłem telefon na ławkę i zacząłem odpisywać. Nathan, który siedział obok mnie zmarszczył czoło i nachylił się do mnie.
-Stary, co Ty robisz? - spytał.
-Odpisuję na sms, jak nie widzisz. - odparłem.
-Jesteśmy na lekcji.
-Od kiedy to Ty taki do nauki szybki jesteś? - spojrzałem na niego i nagle poczułem wzrok całej klasy na nas.
-Czy macie coś ciekawego do powiedzenia, panowie? - zapytała nauczycielka.
-Może Justin... - wkopał mnie Sykes.
-Dzięki. - syknąłem. - Przepraszam, ale Nathan ma jakiś problem. Od rana ma jakieś humorki, nie wiem czy okres pierwszy dostał, czy mu włosy siwieją. - patrzyłem na panią, a cała klasa zaczęła się śmiać.
-Dobrze, pan Bieber i Sykes do dyrektora. Może to panu, panie Bieber zaczną siwieć włosy, gdy sobie trochę porozmawiasz z panem Brown'em.
Wstałem razem z Lolly'm i wyszliśmy. Szliśmy do pokoju dyrektora i ani razu nie odezwaliśmy się słowem do siebie. Wchodząc Brown nie zdziwił się widząc nas. Pierwszy dzień w szkole a my już u niego.
-No to co tym razem? - zapytał.
-Nic. - odpowiedzieliśmy zgodnie.
-Jak zawsze... - Brwon wstał zza swojego biurka i podszedł do nas.
-Oczywiście. - uśmiechnąłem się do niego.
-Dobra i tak nic z Wami nie załatwię. Lećcie już na lekcje.
Szybko wyszliśmy z jego pokoju, a ja spojrzałem na Nathan'a. Chłopak chciał wrócić do klasy, ale ja go zatrzymałem.
-Stary, chyba nie musimy się spieszyć, co?
-Nie wiem jak Ty, ale ja mam zamiar dotrzeć na lekcję jeszcze przed jej końcem. - rzekł Sykes.
-Co się z Tobą dzieje? - spytałem - Od kiedy Ty taki się stałeś? Jeszcze pół godziny temu, gdy szliśmy do szkoły, mówiłeś, że masz jej dosyć, że jest głupia, że zabiera Ci dużo czasu, a teraz...
Chwilę staliśmy i patrzyliśmy się na siebie. Później Nathan wybuchnął śmiechem.
-Jerry, Ty naprawdę myślałeś, że ja? - nie mógł powstrzymać śmiechu - Ładne przedstawienie ogólnie odwaliliśmy. A teraz Ty wyjechałeś mi z takim tekstem. Nie no, bracie. Szacun. - uśmiechnął się i poklepał mnie po plecach.
Byłem nieco zdezorientowany, ale również zacząłem się śmiać. Kilka minut jeszcze tak staliśmy, aż wróciliśmy na lekcje.
Po strasznych, ciężkich i nudnych ośmiu godzinach wyszedłem ze szkoły. Stanąłem przed bramą i zaczekałem na Nathan'a i Caroline. Oparłem się o murek i się zamyśliłem. Po chwili wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-Ups.. Przepraszam. - powiedziała.
-Aha. - odpowiedziałem i spojrzałem na nią.
Powoli oddalała się ode mnie, a ja na nią ciągle patrzyłem. Wydawała się mi znajoma, ale jednak nigdy jej nie wiedziałem. Odwróciła się i od razu zniknęła za rogiem. Wysiliłem swój mózg i przypomniało mi się, że ta sama dziewczyna wpadła na mnie dzisiaj rano. Dziwny zbieg okoliczności. Nagle usłyszałem jak ktoś mnie woła. Odwróciłem się i zauważyłem Nathan'a.
-A gdzie Carolina? - spytałem.
-Napisała mi, że musi jeszcze zostać. Wiesz jak to ona, pilna uczennica. - chłopak się zaśmiał i ruszyliśmy do domu. Przez całą drogę myślałem o tamtej nieznajomej. Nie wiem dlaczego, ale byłem ciekawy kim ona jest.

___________________________________________________________________________

Po długim czasie jest i pierwszy rozdział :)
Przepraszam, ale ciągle żyję koncertem i nie miałam wgl czasu ;/
I tak, wiem krótki jest. Następnym razem postaram się dłuższe pisać :)

@wolfik69

sobota, 23 marca 2013

Prolog.



*on* 

Kolejny rok szkolny. Na szczęście ostatni. Mam jej już naprawdę dość, ciągle nauka, nauka i tylko nauka. Przecież każdy z nas ma jakieś zainteresowania. Trochę czasu wolnego jest nam potrzebne, a wakacje są zbyt krótkie. Jeszcze niedawno się zaczęły, był koniec szkoły, wolne. Spanie do południa, siedzenie do rana z kumplami, imprezy, po prostu wolność. A teraz znowu powrót do tej szarej i nudnej rzeczywistości, zacznie się odliczanie do weekendu, ferii, następnych wakacji.
Wyszedłem z domu i skierowałem się w stronę szkoły. Po drodze spotkałem Nathan'a, mojego najlepszego kumpla. Znamy się od dziecka, codziennie spędzamy ze swoją czas, wiemy o sobie wszystko. Czasem niektórzy nazywają nas gejami, ale on jest dla mnie jak brat. Miałem kiedyś dziewczynę, nigdy nie wiązałem się aż tak poważnie, ale czułem do niej coś więcej. Zaufałem jej. Oczywiście opowiedziałem wszystko Nathan'owi, on chciał ją poznać i powiedział, że również poznał jakąś dziewczynę i umówiliśmy się na podwójną randkę. Gdy jej o tym powiedziałem nie bardzo chciała się spotkać, stwierdziła, że woli ze mną sama pobyć. Więc zamiast tego zaprosiłem ją kiedyś do siebie, akurat był też Sykes. Siedziałem z nim w pokoju i mama mnie zawołała, że ktoś do mnie przyszedł. Poszedłem po nią i gdy przyprowadziłem ją do pokoju Nathan był bardzo zdziwiony. Ona popatrzyła się na mnie i na niego.
-Nadia? Co Ty tutaj robisz? - zapytał Lolly.
-Ja, ja... Yy... - dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć.
-O co tu chodzi? - spytałem w końcu.
-To moja dziewczyna. - wyjaśnił Nathan.
-Jak to? - nic z tego wszystkiego nie rozumiałem.
Nadia wyszła i więcej jej nie widzieliśmy. Od tamtego czasu postanowiliśmy, że nie zwiążemy się z żadną dziewczyną do dwudziestego roku życia. 
Doszliśmy do szkoły, a przez cały czas narzekaliśmy na nowy rok szkolny. Wchodząc wpadłem na jakąś dziewczynę. Nie znałem jej, więc pomyślałem, że jest nowa. Dziwnie się na mnie spojrzała, a ja poszedłem z Lolly'm dalej. 
-Siema Jerry! - usłyszałem jakiś głos za sobą i się odwróciłem. To była Calina.
Jedyna dziewczyna z jakąś ja i Nathan się zadawaliśmy. Nigdy żaden z nas nie pomyślał, żeby się  nią wiązać czy coś w tym stylu. Ona też raczej tego nie chciała. Co chwilę słyszeliśmy, że podoba się jej ten albo tamten. Codziennie był to kto inny, ale najważniejsze było to, że z nią mogłem pogadać normalnie, tak jak Lolly. Ona rozumiała nas mimo, że była o rok ode nas młodsza.
-Witaj Cali. - odpowiedzieliśmy jej.
-Jak po wakacjach? Wracać pewnie się nie chciało - uśmiechnęła się.
-No a jak... Przecież to jakieś więzienie. - zaczął Nathan.
-Taa.. Pięć dni w tygodniu ja tutaj nie wytrzymam. - rzekłem.
-Oj weźcie, to Wasz ostatni rok. Cieszcie się, a nie.. Ja się dzisiaj dowiedziałam, że do mojej klasy dochodzi jakaś nowa. Jeszcze jej nie widziałam, tzn. nawet nie wiem jak wygląda. 
-I co? Myślisz, że zabierze Ci wszystkich chłopaków? - drażnił się z nią Sykes.
-Pf.. No na pewno. - popchnęła go lekko - Dobra chłopaki, ja lecę pod klasę, bo zaraz dzwonek. 
Zniknęła gdzieś za rogiem, a my poszliśmy w swoją stronę.


*ona*

Nowe miasto. Nowy dom. Inny klimat. Inna atmosfera. Nie wiem czy się do tego przyzwyczaję. Nie prosiłam się o to, chciałam zostać w Nowym Jorku. A teraz jestem w Londynie. Nie jest aż tak źle, ale musiałam zostawić przyjaciół, szkołę, mój pokój. Nie wiem czy jestem w stanie szybko zaaklimatyzować się tutaj. Jeszcze tuż przed nowym rokiem szkolny musieliśmy się przeprowadzić. Mój tata zdobył nową pracę, więc nie miałam co zrobić. Nie miałabym nawet z kim tam zostać. Moi dziadkowie mieszkają w Kanadzie, nie mam rodzeństwa i nie mam mamy. Gdy byłam mała umarła na raka i nawet jej nie pamiętam. Jedyne co mi po niej pozostało to jej kot, który dzień przed wylotem zdechł. On był jedyny, który został mi po mamie. Nie pamiętam jak wyglądałam, nie pamiętam jej głosu, jej zapachu. Mam kilka zdjęć, ale dużo mi nie dają. Myślę, że tutaj kupię nowe zwierzę, ponieważ bardzo je kocham, a szczególnie koty. Mam nadzieję, że przynajmniej on mi pomoże. 
Dzisiaj zaczyna się nowy rok szkolny. Wyszłam z tatą z domu. Wsiedliśmy do samochodu i zawiózł mnie pod szkołę. Wzięłam głęboki oddech pożegnałam się z nim i wysiadłam. Weszłam do szkoły i się rozejrzałam. Nie wiedziałam gdzie iść i co zrobić. Źle się poczułam, więc odwróciłam się i wyszłam. Wychodząc wpadłam na jakiegoś chłopaka. Spojrzałam na niego i pomyślałam sobie co z niego za cham. Nawet nie przeprosił. Oparłam się o mury szkoły i lekko odetchnęłam. Gdy spojrzałam na zegarek uświadomiłam sobie, że zaraz zaczynają się lekcje. "Veronica bądź silna" pomyślałam. Ponownie weszłam do szkoły i weszłam do drzwi, gdzie pisało "sekretariat". Pani zaprowadziła mnie pod klasę i zabrzmiał dzwonek.


___________________________________________

To tak na początek :) Bohaterowie są opisani w zakładce na górze.
Jest to nowe opowiadanie i mam nadzieję, że zbiorę czytelników.
Jeśli będziesz czytać to zostaw komentarz, a będę Cię informować o każdym nowym rozdziale :)