"Ta nowa jest całkiem spoko, tylko trochę sztywna." - nadawca "Cali"
Spojrzałem na nauczycielkę. Była zajęta tłumaczeniem czegoś co kompletnie nie wchodziło mi do głowy. Nie słuchałem jej, tak jak przed poprzednie lata. To może dlatego miałem dwóje z matmy? A z resztą co mnie to, przecież to tylko matematyka.
Wyjąłem telefon na ławkę i zacząłem odpisywać. Nathan, który siedział obok mnie zmarszczył czoło i nachylił się do mnie.
-Stary, co Ty robisz? - spytał.
-Odpisuję na sms, jak nie widzisz. - odparłem.
-Jesteśmy na lekcji.
-Od kiedy to Ty taki do nauki szybki jesteś? - spojrzałem na niego i nagle poczułem wzrok całej klasy na nas.
-Czy macie coś ciekawego do powiedzenia, panowie? - zapytała nauczycielka.
-Może Justin... - wkopał mnie Sykes.
-Dzięki. - syknąłem. - Przepraszam, ale Nathan ma jakiś problem. Od rana ma jakieś humorki, nie wiem czy okres pierwszy dostał, czy mu włosy siwieją. - patrzyłem na panią, a cała klasa zaczęła się śmiać.
-Dobrze, pan Bieber i Sykes do dyrektora. Może to panu, panie Bieber zaczną siwieć włosy, gdy sobie trochę porozmawiasz z panem Brown'em.
Wstałem razem z Lolly'm i wyszliśmy. Szliśmy do pokoju dyrektora i ani razu nie odezwaliśmy się słowem do siebie. Wchodząc Brown nie zdziwił się widząc nas. Pierwszy dzień w szkole a my już u niego.
-No to co tym razem? - zapytał.
-Nic. - odpowiedzieliśmy zgodnie.
-Jak zawsze... - Brwon wstał zza swojego biurka i podszedł do nas.
-Oczywiście. - uśmiechnąłem się do niego.
-Dobra i tak nic z Wami nie załatwię. Lećcie już na lekcje.
Szybko wyszliśmy z jego pokoju, a ja spojrzałem na Nathan'a. Chłopak chciał wrócić do klasy, ale ja go zatrzymałem.
-Stary, chyba nie musimy się spieszyć, co?
-Nie wiem jak Ty, ale ja mam zamiar dotrzeć na lekcję jeszcze przed jej końcem. - rzekł Sykes.
-Co się z Tobą dzieje? - spytałem - Od kiedy Ty taki się stałeś? Jeszcze pół godziny temu, gdy szliśmy do szkoły, mówiłeś, że masz jej dosyć, że jest głupia, że zabiera Ci dużo czasu, a teraz...
Chwilę staliśmy i patrzyliśmy się na siebie. Później Nathan wybuchnął śmiechem.
-Jerry, Ty naprawdę myślałeś, że ja? - nie mógł powstrzymać śmiechu - Ładne przedstawienie ogólnie odwaliliśmy. A teraz Ty wyjechałeś mi z takim tekstem. Nie no, bracie. Szacun. - uśmiechnął się i poklepał mnie po plecach.
Byłem nieco zdezorientowany, ale również zacząłem się śmiać. Kilka minut jeszcze tak staliśmy, aż wróciliśmy na lekcje.
Po strasznych, ciężkich i nudnych ośmiu godzinach wyszedłem ze szkoły. Stanąłem przed bramą i zaczekałem na Nathan'a i Caroline. Oparłem się o murek i się zamyśliłem. Po chwili wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-Ups.. Przepraszam. - powiedziała.
-Aha. - odpowiedziałem i spojrzałem na nią.
Powoli oddalała się ode mnie, a ja na nią ciągle patrzyłem. Wydawała się mi znajoma, ale jednak nigdy jej nie wiedziałem. Odwróciła się i od razu zniknęła za rogiem. Wysiliłem swój mózg i przypomniało mi się, że ta sama dziewczyna wpadła na mnie dzisiaj rano. Dziwny zbieg okoliczności. Nagle usłyszałem jak ktoś mnie woła. Odwróciłem się i zauważyłem Nathan'a.
-A gdzie Carolina? - spytałem.
-Napisała mi, że musi jeszcze zostać. Wiesz jak to ona, pilna uczennica. - chłopak się zaśmiał i ruszyliśmy do domu. Przez całą drogę myślałem o tamtej nieznajomej. Nie wiem dlaczego, ale byłem ciekawy kim ona jest.
___________________________________________________________________________
Po długim czasie jest i pierwszy rozdział :)
Przepraszam, ale ciągle żyję koncertem i nie miałam wgl czasu ;/
I tak, wiem krótki jest. Następnym razem postaram się dłuższe pisać :)