W domu panowała cisza. Zeszłam powoli na dół i przechodząc obok salonu zauważyłam, że Justin nadal śpi, ale miał na sobie same bokserki a jego koc, którym prawdopodobnie się przykrył, leżał na podłodze. Chciałam iść dalej, ale szkoda mi się go trochę zrobiło, więc podeszłam do niego i podniosłam koc. Chciałam go przykryć, ale chcąc nie chcąc spojrzałam na jego ciało.
Dobrze zbudowane, umięśnione, bez żadnych wad. Szerokie ramiona, widać było, że wysportowany jest. Ale nigdy nic nie wspominał o tym, że ćwiczy czy coś takiego... Jeszcze dużo o nim nie wiedziałam. Na razie to tylko kolega, tak samo jak Nathan. Na razie. Może lepiej by było gdyby tak zostało. Uśmiechnęłam się sama do siebie jak głupia, o czym ja w ogóle myślałam. Szybko położyłam na nic koc i poszłam do kuchni napić się wody.
Chciałam wrócić na górę do pokoju, ale usłyszałam jak coś upada. Zajrzałam do salonu i zobaczyłam, że Bieber się obudził ledwo patrząc na oczy, jedną ręką czegoś szukał na podłodze a drugą trzymał się za głowę. W tej samej chwili, gdy ja weszłam do pokoju spojrzał się na mnie i krzywo uśmiechnął. Podeszłam znowu do niego i widziałam, że na podłodze leży jego iPhone. Podniosłam i mu podałam.
-Dzięki. - odpowiedział a ja się uśmiechnęłam.
Chciałam już wyjść, ale odważyłam się o coś jeszcze zapytać.
-Jus, czy pamiętasz cokolwiek co wczoraj robiłeś? - spytałam.
-Ależ o co Ci chodzi... Ronnie. - zobaczyłam uśmiech na jego twarzy i trochę się zarumieniłam.
-Czemu Ronnie?
-Mój mózg inaczej funkcjonuje pod wpływem alkoholu. A jak myślisz, skąd się wziął Jerry i Lolly. - zaśmiał się a ja razem z nim.
-No okay... - patrzyłam się na niego i nie wiedziałam co zrobić.
-Mam do Ciebie mega prośbę... Przyniosłabyś mi wodę? - spojrzał się na mnie z wielkim uśmiechem.
-Eh.. Niech już Ci będzie. - odpowiedziałam i poszłam do kuchni.
Gdy wróciłam Justin wstał i nadal był w samych bokserkach. Trochę się zdziwiłam i próbowałam ukrywać, że ciągle się patrzę na jego klatę.
-Dziękuję. - powiedział po czym wypił wszystko jednym tchem.
Odłożył szklankę na stolik, który stał obok kanapy i zaczął szukać swoich ubrań. Usiadłam i wzięłam jego telefon do ręki. Nie wiedziałam dlaczego, ale odblokowałam go i zaczęłam mu szperać w nim.
-Co robisz? - zapytał.
-A nic, tak przeglądam, nie mogę? - uniosłam brwi i uśmiechnęłam się.
-Jak mi przeglądasz sms'y to Cię zabiję. - odpowiedział.
-Wiesz, że to jest groźba karalna. - zażartowałam i włączyłam w jego iPhonie folder z nagraniami.
-Co Ty nie powiesz. - usiadł obok mnie, w połowie ubrany.
Założył tylko spodnie ale nadal pozostawał z odkrytą klatką piersiową. Włączyłam ostatni filmik jaki został nagrany i zobaczyłam Justin'a siedzącego z gitarą w rękach. Usłyszałam pierwsze słowa i od razu spodobało mi się.
"I'd wait on you forever and a day
Hand and foot
Your world is my world
Yeah
Ain't no way you're ever gon' get
Any less than you should"
Justin zabrał mi swój telefon i powiedział, że starczy tego dobrego. Zaczęłam się z nim kłócić, chciałam jeszcze coś usłyszeć. To co usłyszałam było świetne. To był dopiero początek a on coś takiego boskiego musiał przerwać. Byłam na niego wściekła. Nie rozumiałam dlaczego nie chciał mi więcej pokazać. Zawsze był taki pewny siebie a teraz, gdy zobaczył, że to usłyszałam i zobaczyłam trochę się zawstydził.
-Ale Ty jesteś.. - powiedziałam naburmuszona.
-No jaki? - spytał zbliżając się do mnie.
-Głupi! - odpowiedziałam wytykając mu język jak małe dziecko.
-Czyli nie chcesz zobaczyć więcej filmików? - spytał i uniósł jedną brew.
-To jest szantaż! - oburzyłam się a on pomachał mi swoim telefonem przed nosem.
Rzuciłam się na niego a on chował telefon gdzie się tylko da.
-Dawaj to! - krzyknęłam.
-Chciałabyś... Przeproś. - powiedział.
-Ciekawe za co... - zaśmiałam się.
-Za co? To jeszcze zobaczymy. - schował telefon do tylnych kieszeni swoich spodni i przygniótł mnie swoim ciałem. Zaczął mnie łaskotać i śmiać się a ja razem z nim.
-A więc? - spytał.
Będąc już trochę bardziej pewna siebie objęłam go rękoma i próbowałam się zniżyć, aby dosięgnąć ręką jego telefon. Dotykałam jego pleców i jechałam coraz niżej.
-A więc to... - włożyłam rękę do jego kieszeni i wyciągnęłam telefon.
Od razu zareagował, lecz ja zdążyłam wstać z kanapy. Pokazałam mu komórkę i dumna z siebie uśmiechnęłam się.
*on*
Wiedziałem, że to był zły pomysł. Mogłem go schować i pilnować, ale dałem się nabrać. Widziała jeden filmik, nawet nie cały. Nie było źle. Zastanawiałem się kiedyś nad tym, kto poza Nathan'em zobaczy te nagrania. Moje piosenki, moja muzyka, wszystko było tylko moje. Jakoś nie miałem ochoty się z nikim dzielić. To nie dla mnie. Dodawanie filmików na YouTube i żeby inni je komentowali. O tym, że gram na gitarze i, że w ogóle coś piszę wiedział tylko Nathan. Teraz gdy ona to zobaczyła, nie wiem. Nie chciałem, żeby widziała coś jeszcze. Albo może chciałem.. Może chciałem, żeby ktoś w końcu to ocenił. Miałem dziwne uczucia a przede wszystkim mega kaca.
-Poddajesz się? - spytała.
-Ja? - przed chwilę zastanawiałem się co zrobić, aż w końcu na coś wpadłem - Dobra. Ronnie... - zacząłem do niej podchodzić - Możesz robić co chcesz, ale przy mnie, dobra? - stanąłem przed nią.
-Noo.. Nie wiem. - odpowiedziała.
-Hej, mała... Tylko nie uciekaj. - złapałem jej rękę - Może być? Chodź usiądziemy i razem z Tobą to pooglądam. - dotknąłem jej drugiej ręki, w której przymała mocno mojego iPhone. - Więc? - przyciągnąłem ją do siebie i spojrzałem jej w oczy. Nasze twarze były od siebie na kilka centymetrów. Zbliżyłem się jeszcze bardziej, tak, że musnąłem jej usta i w tym samym momencie puściła telefon. Złapałem go i uśmiechnąłem się dumnie. Odsunąłem się i schowałem telefon do kieszeni.
-Idiota! - krzyknęła wychodząc z salonu.
Założyłem koszulkę i ogarnąłem trochę i poszedłem do łazienki, aby się odświeżyć. Dopiero w tej chwili zacząłem się zastanawiać jak ja się tutaj znalazłem. To, że Veronica była przy mnie, gdy leżałem pamiętam, ale jak tutaj trafiłem... Nigdy nie było tak źle jak teraz. Chyba straciłem trochę kontrolę nad tym co robię. Byłem trochę wściekły na to co słyszałem na skype, chciałem z nią o tym porozmawiać. Teraz na pewno nie będę miał okazji.
Usiadłem na kanapie bawiąc się swoim iPhone i trochę się zamyśliłem. Nie zauważyłem, że Carolina usiadła obok mnie i tak przez chwilę siedziała.
Spojrzałem na nią.
-Co? - spytałem.
-Jeszcze nigdy nie widziałam się takiego...
-Daj spokój. Nic nie pamiętam. - rzekłem po czym wstałem i zacząłem chodzić w jedną i w drugą.
-Taa... Jak by się matka zobaczyła.. - zaczęła.
-Nawet nie kończ. - krzyknąłem choć wcale nie chciałem.
-Okay. Dobrze, że Nathan pomyślał i przyprowadził Cię tutaj, powiedział też Twojej mamie, że jesteś u niego. - wyjaśniła.
-Spoko. Wiesz... Idę do niego. Nara. - chciałem wyjść, lecz Calina mnie zatrzymała.
-Człowieku, on pewnie jeszcze śpi. Jest dziewiąta rano, jest niedziela.
Popatrzyłem się na nią i zacząłem myśleć. Choć nie przyszło mi to łatwo, bo mój łeb mi pękał.
-No w sumie.
Carolina poszła do kuchni a ja wróciłem na kanapę i się położyłem.
-Caliiiiiiii! - zawołałem.
-Czego?
-Masz może coś na ból głowy? - zapytałem.
Po chwili pojawiła się obok mnie.
-Jest jedno rozwiązanie. Nie pić. - uśmiechnęła się - Albo pić z umiarem. Bierz przykład ze mnie, dwa drinki i koniec. A na następny dzień jest wszystko dobrze.
-Bardzo śmieszne. Weź daj jakieś tabletki czy coś..
-No weź daj.. - drażniła się ze mną.
-Poproszę. - uśmiechnąłem się lekko i patrzyłem się na nią dopóki nie odeszła.
Wróciła ze szklanką wody i jakąś tabletką.
-Masz. Połykaj. - podała mi.
Szybko połknąłem to obrzydlistwo. Wyglądało fajnie, ale w samu było okropne. Carolina wróciła do kuchni robić śniadanie a Veronica od tamtej pory nie schodziła na dół. Postanowiłem się do niej przejść i jakoś pogadać. Nie moja wina, że musiałem aż takiej mojej tajnej broni użyć. Lol. Dziwnie to brzmi, no ale. Jak nie chciała po dobroci oddać, to coś musiałem zrobić.
Wstałem i skierowałem się w stronę schodów. Carolina się na mnie spojrzała i wyglądało na to jakby chciała coś powiedzieć. Otworzyła usta, ale wypuściła powietrze i wróciła robić to co robiła a ja wszedłem po schodach na górę i odszukałem pokój, w którym znajdowała się Ronnie.
Usiadłem na kanapie bawiąc się swoim iPhone i trochę się zamyśliłem. Nie zauważyłem, że Carolina usiadła obok mnie i tak przez chwilę siedziała.
Spojrzałem na nią.
-Co? - spytałem.
-Jeszcze nigdy nie widziałam się takiego...
-Daj spokój. Nic nie pamiętam. - rzekłem po czym wstałem i zacząłem chodzić w jedną i w drugą.
-Taa... Jak by się matka zobaczyła.. - zaczęła.
-Nawet nie kończ. - krzyknąłem choć wcale nie chciałem.
-Okay. Dobrze, że Nathan pomyślał i przyprowadził Cię tutaj, powiedział też Twojej mamie, że jesteś u niego. - wyjaśniła.
-Spoko. Wiesz... Idę do niego. Nara. - chciałem wyjść, lecz Calina mnie zatrzymała.
-Człowieku, on pewnie jeszcze śpi. Jest dziewiąta rano, jest niedziela.
Popatrzyłem się na nią i zacząłem myśleć. Choć nie przyszło mi to łatwo, bo mój łeb mi pękał.
-No w sumie.
Carolina poszła do kuchni a ja wróciłem na kanapę i się położyłem.
-Caliiiiiiii! - zawołałem.
-Czego?
-Masz może coś na ból głowy? - zapytałem.
Po chwili pojawiła się obok mnie.
-Jest jedno rozwiązanie. Nie pić. - uśmiechnęła się - Albo pić z umiarem. Bierz przykład ze mnie, dwa drinki i koniec. A na następny dzień jest wszystko dobrze.
-Bardzo śmieszne. Weź daj jakieś tabletki czy coś..
-No weź daj.. - drażniła się ze mną.
-Poproszę. - uśmiechnąłem się lekko i patrzyłem się na nią dopóki nie odeszła.
Wróciła ze szklanką wody i jakąś tabletką.
-Masz. Połykaj. - podała mi.
Szybko połknąłem to obrzydlistwo. Wyglądało fajnie, ale w samu było okropne. Carolina wróciła do kuchni robić śniadanie a Veronica od tamtej pory nie schodziła na dół. Postanowiłem się do niej przejść i jakoś pogadać. Nie moja wina, że musiałem aż takiej mojej tajnej broni użyć. Lol. Dziwnie to brzmi, no ale. Jak nie chciała po dobroci oddać, to coś musiałem zrobić.
Wstałem i skierowałem się w stronę schodów. Carolina się na mnie spojrzała i wyglądało na to jakby chciała coś powiedzieć. Otworzyła usta, ale wypuściła powietrze i wróciła robić to co robiła a ja wszedłem po schodach na górę i odszukałem pokój, w którym znajdowała się Ronnie.
awww *.*
OdpowiedzUsuńbardzo fajny rozdział <3
Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalej losy bohaterów <3
ale ma tajną broń no kurwa xD
OdpowiedzUsuńA jej się przykro zrobiło pewnie i wgl...
phi.
Czekam na nn <3
@alexxys96